Wciś Pan To!
wciś ten przycisk!
krzyknął pocisk
wpadłszy w poślizg
wszak albo (wiem!)
każdej zimy, zimą w zimie
sroga droga
pstryka ręka
piszczy noga
łatwiej zbliżyć się do boga
trudniej za to w wiosnę
złamać nosem sosnę
jebać zatem keczup jego
żonę matkę oraz siostrę
pracę jego
jego dom
jebać wszystkie jego rzeczy
(kto to zliczy niech się leczy)
które jego (jego)
są!
które (jego) jego
SOM!
Miej szacun
Elo Ziom,
to moje miasto.
kiedyś tu upiekłem ciasto
gdy nie mogłem w nocy zasnąć
Powinieneś dla mnie klasnąć.
Waszyngton arm a gedon.
Wiersz ten do waS adresuję
wy durni chujowie
chichoczące Zosie
marni krytykowie
Jam poezji wsze tajniki
był zapisał we swej głowie
a poznałem je wraz z mnichy
w świętym mieście – Częstochowie
,
podobnie jak inni poezji wieszczowie,
w dzień wchodziłem w spacer,
w noc wchodziłem w rowie.
Znam się dobrze na Jezusie,
jego starej i pokucie.
Znam się także na Borucie,
który mieszkał niegdyś w hucie.
- Już nie mieszka? Czemu?
- Uciekł.
- Dokąd?
- gdziekąd, wprost do hela.
- hmm, do Hela? w… O! pała…
- Tak. Miłością wielce pała. Dość siarczysta. Ciut za mała.
- tudzież Hela co niedziela do menelA już nie strzelA?
- AjFon, wąsy trochę żela.
- jebać zatem czarci pagon!
- świder, wicher, chrust, pentagon
- żargon, bekon, zapłon, zwierzę.
- a w co wierzysz?
- w Polskę wierzę!
JEZUS PRZYJDZIE NA ROWERZE
.
/ Może ze mnie chuj i cham! No. Bo – Roota przejmę sam! /!
Pindol
Szczawiem pindol maskowany…
więc…
… a zatem
(...)
yhmm [jebany!] …
(...)
[o żesz kurwa!]
(...)
[żesz o rany!?!]
wiersz ten pięknie w-haftowany
w mego mózgu cztery ściany
Hi-Cior!
co się nie narodził
a już został zapomniany
Zacny ze mnie mistrz śmietany.
Przezabawny, cwany, gładki,
trochę gęsty, trochę rzadki.
.
Alladyn! Ty chuju!
Napełniony gazem
(niedzielnego ranka)
miałem wpaść do dzbanka…
a tu kurwa
kanka
z jakimś pierdolonym płynem
i znów nici z bycia dżinem!
Kolekcjoner jajek.
(…) a wszystkim darczyńcom
za jądra dziękuję.
Dzisiaj je przeliczę,
jutro skompiluję.
(później je wysuszę, zetrę i uduszę)
To ostatnia kaka owa
Czytelicy! Bez wdzięczności
Krytykować chcą me sztuki,
Już zepsułem wasze dzieci!
Mam też zepsuć wasze wnuki?
Ale ze mnie mroczna cipa
Duchem świetym przepełniona
Zjadłam dziś:
melona,
szyszkę i jajeczko,
wypiłam też mleczko,
zjadłam z puszki wieczko,
z bursztynu wisiorek,
z odkurzacza worek,
z kalednarza “wtorek”
oraz cztery grzyby
co pacają niby.
Przez co przegapiłam ranem
spotkanie z mym Panem.
,że przez 0 się nie-dziela
Natchniony pięknem niedzielnego ranka
wpadłem do dzbanka
(…)
W natchnieniu pięknego poranka niedzieli
wpadli też do dzbanka:
ci, którzy wiedzieli;
ci, którzy bywali;
i człowiek ze stali…
…dosyć blisko siebie
i mówili coś o rybach, terrorystach i o niebie(?)
Nie słuchałem.
Mnie to jebie.
(…) kurewsko w dzbanku śmierdzi moherem,
i troche hamulcowym płynem…
…jakim to trzeba być frajerem,
by móc w przyszłości
zostać Dżinem!?
Poezja ściereczką dziejów
Poezja jest ojcem wszystkich matek
a na dotatek
super jest ściereczką
wśród śmierdzących szmatek
(autor wiersza jest nieznany, choć z pewnością potem zlany)
przyklej toster do rany – bedziesz podziwiany
Pytanie o duszę.
Eh zjebane katoliki!
Który wychlał moje siki?
(w których były narkotyki)
Ciepłoh
piko-wata z nogą w tywie
wiotką matę w niebo wpiekło
ktoś się ślizgnął
coś wyciekło
…
znó(u)w(f) usłyszę szept zapadki
“zdebugować winnyś szmatki”
a w bocianiej wytrawiarce
konflikt znamionowej natki
period (w pyte!) cykać sto trzydziestym zaczął vatem
wnet ujrzałem z buch -em bat -em
tajemniczą mroczną
postać
(…)
czy poleżeć?
Polityki
to som takie
głupie chujcy,
demagogi.
powyrywać im trza nogi,
pokasować im trza blogi,
powykrajać im wontroby,
gdyby nie ten
wtedy kto by?
Bzdziongwator
Kubuś Puchatek / Ursus Niedźwiadek.
i pan Henio informatyk
i pan informatyk Władek
pełno w świecie tych zagadek.
A czyje to to?
Statystyka tego bloga
tak jak wszystko we wszechświecie
jest własnością bOga.
Już rozumiesz czym jest trwoga?
Ooozztroo!
Cześć dziewczyny!
kilka słówek bo już lecę
takie fajne macie kiece
czemuż smutne macie miny
kilka zdań pragnąłem sklecić
kilka linków też polecić
telefonem pożar wzniecić
Ooozztroo to (KURWA!) niesprawiedliwe
w miejsce poezji – wkręty (w chuj!) krzywe
elektryczne, nieprawdziwe
gadająca lada audytorium bada
raczej żenada
może tak jest porobiony
może psycha mu wysiada
a gdy do tego łupież wprost z głowy
lekki puszysty jak śnieg styczniowy
płatek za płatkiem
jak bOg mi świadkiem
miękko na ziemię opada
szczęka wymięka
szczęka – nie szpada
podczas gdy szpadą śmiały szermierz włada
pierwsze stadium – mały odprysk
chwilę później – duża wnęka
gęba wyjątkowo blada
zdrada
tramwaj tutaj już nie staje
więc na ławce nikt nie siada
chyba, że chce zjeść dwa kółka
lub choinki wciągnąć bucha
a najgorsza wtedy skucha
gdy odpadną nagle ucha
czasem oko też wybucha
Podli Ufonauci odparowali Braci B.
Narko wiersze są do bani.
BraciaB ODPAROWANI!
Kończ poeto marne dzieło
I obejrzyj to videło!
Wtem!
usłyszałem (?!):
“Wietrzysz bOga?”
czy to rozum mi odjęło
kiedy spałem?
po zdradziecku!
daję głowę – moja noga
mówi tylko po niemiecku.
Messayah
Mesjasz przyśnił mi się,
oczy miał tuż przy penisie.
I powiedział do mnie:
“SPOKO!”
przysłaniając chujem oko
lewe.
Fajnie?
Poszli stąd!
Co za ściema, nic tu nie ma?!
Poszli sobie stąd debile,
teraz siedzą tu:
TTW
Napięcie
odwróciła się na pięcie
wnet pojąłem
że ma wzdęcie
a ta co na pięcie tak długo kucała
popuściła kała gdy wstać próbowała
a teutońska Zocha krzyknęła do niej:
WYNOCHA!
dumni woje Romana
pałowali ją do rana
“oi oi dana dana
nie dla ciebie wielka pOlska
ty kurwo zasrana”
po tym sobie z tamtąd poszłem
kiedyś byłem wielkim osłem
teraz jestem dumnym posłem
Zawias
<? (…)
…??#$! ?
[ chyba już tu dzisiaj byłem ]
(.,.)…
[[ już to chyba dziś mówiłem! ]]
Całkiem zgniłem ?>
Odzież z Czech Polska
Jam wszech pOlak mały.
Nóżki mam za krótkie
by dotknąć w pedały
Gdzieś w wszech polach
O rany!
Byłem w pupkę wyruchany!
Lesby normalnie nie mogą,
więc zerżnęły mnie nogą.
Damy na tackę.
Wykurwista kurwa strona!
Fajnie piszesz pierdolona!
Jola z Asią miały dzwona.
Pozdro Pizdro!
Leszczyńska Ilona.
Panie Romanie, czy ten post już tak zostanie?
Chuj wam w te wszechpolskie sanie!
Tutem Root’em
skomplikowałem jądro linuxa
bo było niekontabilne.
zapytasz czemu? później ci powiem
teraz załatwiam sprawy pilne.
a tak poza tym
tak znam się na tym,
że już jednym butem
rootów jestem rootem.
jak spędzam czas wolny?
dużo sPaceruję,
po czym każdy spacer
skrzętnie opisuję.
eh nic łosiu nie rozumieSz!
rozpoznaję po twej mordzie!
KURWA! PIZDA!
trudno skumać,
że pamiętnik piszę
w wordzie?
jakie plany mam na przyszłość?
policzone dni lamera!
wszak, zamierzam zostać królem
internetu i excela!
Dzieci
Niezbyt mądre są dziś dzieci…
…wyłącz toster nim odleci…
…chętnie państwu łapę poda…
..nie chce podać?
…….. a to szkoda….
….chuj z tym drętwym pseudo-wnikiem….
Temu, [znam go], który kuma,
Pozdrowienia ślę
†
…..mieczykiem!
Mówiłem
No i wkręcił inbus w globus…
…a mówiłem, że to łobuz!!!
a mówiłem……
rymowałem…..
w pierś się biłem…
rysowałem…..
…że przycina katol z USA…
…..po 2 grosze od globusa!!!!
…sam kupiłem – zawsze chciałem
…obdarować świat swym kałem……
Jestem gramofonem
Jestem grafomanem z greki
Ot dlaczego masz wypieki
Śmigam kiczem niczym biczem
A na tobie tylko ćwiczę…
Zawsze chciałem trybić rymem
Konsultować w wolnym stylu
Zachłysnąwszy się znów dymem
trę powieką po winylu
koję duszę, kiedy muszę
[muszę muchę machnąć machem - mojojojo moim brachem]
[gdyż podobno szklane lufki zjadły wstrętne atomówki]
Czuję lekkość mego stylu,
Snowboardowy zjazd po gilu
Kakofonia kału konia
Biologiczna to symfonia
Większe dzieło niż symbioza
Wszak symbioza to chujoza
Najpierw sztama, później koza
[tu powinno być: syn biosa - najpierw sztama, później kosa]
Ależ ze mnie wściekła osa,
Spod mej pachy płynie rosa.
Gondola Mobile
Reedycja blood’a
lód zabija loda
wafel wafla wrogiem
blok zniczony blogiem
przemoc, gniew, piekielne rany
…. i ty będziesz nadpisany
wszak nadeszły czasy nowe…
….gdzież okienko dialogowe???
nie wyskoczy już takowe
love letter, zdjęcia kasi
błędy w biosie, koza w nosie
oś nad osie – łosie
Siarką myte overwrite….
heh – wpaliłem kopię w płytę
O nic więc nie pytam, o nic też nie proszę
Z łokcia pizgam F6
nadpisuję i przenoszę.
Taki ze mnie korsarz klawy
Od zielonej, chińskiej strawy
Rosa niczym zgniła woda
Artystycznej głębi doda
Szkoda.
Słona prawda
w samochodzie
czy w gondoli
szanta mnie tak samo boli
niech więc żeglarz nie pierdoli
że sam zjada kilo soli
Obiad
Rozbiłem łyżką dwie mele…
zaraz was dziatki obdzielę.
(…)
Następny obiad w niedzielę…